W zeszłym roku pierwszy raz podbiliśmy polskie morze a w tym odrazu uderzyliśmy w polskie góry. Postawiliśmy standardowo na Zakopane. Centrum. Tak, aby wszędzie było blisko. Blisko na stoki, do term.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 lutego 2017
Zakopane: Willa Konstantynówka, Restauracja Zakopiańska
W zeszłym roku pierwszy raz podbiliśmy polskie morze a w tym odrazu uderzyliśmy w polskie góry. Postawiliśmy standardowo na Zakopane. Centrum. Tak, aby wszędzie było blisko. Blisko na stoki, do term.
czwartek, 19 stycznia 2017
Sianożęty: druga wyprawa nad morze
Drugi raz wybraliśmy się nad morze we wrześniu. Tym razem nie chcieliśmy jechać do Sopotu bądź Gdańska. Szukaliśmy miejscowości znajdującej się nad morzem. W grę wchodził mały hotel bądź domek. Kierując się tymi kryteriami trafiliśmy na miejscowość Sianożęty zasypane wręcz ośrodkami wczasowymi.
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Kraków 2016 (Spielberg'iem to ja nie będę)
Z zeszłorocznego wyjazdu do Krakowa mamy niewiele zdjęć. A to dlatego, że Kasia chciała sprawdzić się jako filmowiec. Wyszło średnio. Jak się okazuje trzymanie lustrzanki jedną (w dodatku drżącą) ręką nie jest wcale takie proste.
Najważniejsze, że wreszcie udało mi się przekopać przez ten materiał i skleić krótki 2-minutowy "wspominek", bo wielką produkcją tego nazwać nie można.
środa, 21 września 2016
Kruszyniany: Meczet, Mizar, Jurta Tatarska
Kto był w okolicach Białegostoku musiał słyszeć o szlaku tatarskim a co za tym idzie o dwóch najważniejszych miejscach - Kruszynianach i Bohonikach. My obraliśmy kurs na oddalone o 55km od Białegostoku - Kruszyniany. Położone w otoczeniu łąk i lasów. I ta cisza.
czwartek, 15 września 2016
Gdańsk-Gdynia-Sopot cz. 2
Ostatni dzień to było nasze pożegnanie z pięknym polskim morzem. Postawiliśmy na gofry i spacer po plaży. Do tego celu wybraliśmy Gdynię i wyprawę pod Klif Orłowski. Naprawdę uwielbiam Sopot, że jest stąd wszędzie blisko, w około zielono, ale co tam o Sopocie, ruszamy nad Klif.
czwartek, 8 września 2016
Gdańsk-Gdynia-Sopot cz. 1
Do Trójmiasta wybraliśmy się na 5 dni. Od poniedziałku do piątku. Poszukując jakiegoś lokum na ten czas rozpatrywaliśmy wyłącznie opcję hotel ze śniadaniami bądź apartament. Z racji, że ceny hoteli w tym czasie osiągały dość spore kwoty postawiliśmy na apartament. Przez apartament należy rozumieć dwupokojowe mieszkanie z pełnym wyposażeniem.
niedziela, 21 lutego 2016
Kraków Dzień 2: Charlotte, Stare Miasto, Skład tanich książek itd...
6:30 budzę się. Kamil jeszcze śpi. Nie wiedząc dlaczego, nawet mając świadomość, że dzisiaj mogę swobodnie spać do późna to mój mózg każe powiekom podnieść się o 6:30. Cóż. Szybki przegląd fb, insta, yt. Ogarniamy się i na śniadanie. Padło na Charlotte na Starym Mieście.
piątek, 19 lutego 2016
Kraków Dzień 1: Q Hotel, Introligatornia Smaku
7:57 rusza pociąg relacji Białystok-Kraków. Bezpośredni. Czas podróży? 6 godzin. Szczerze mówiąc ostatni raz jeździłam pociągiem PKP w dłuższą trasę jakieś 7 lat temu. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Intercity naprawdę zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Numerowane miejsca na biletach. Nie można kogoś "podsiąść" :) Do tego możliwość zakupu biletu przez internet. Odpowiednio wcześniej zakupiony bilet jest tańszy. Ja kupowałam bilet chyba z dwutygodniowym wyprzedzeniem z 20% zniżką (polecam). Do tego nie musimy go drukować. Wystarczy pokazać kontrolującemu na telefonie bilet internetowy. Wow! Pozytywne zaskoczenie. Punkt dla PKP Intercity.
Dojechałam około godziny 14. Nie powiem kto miał czekać na mnie na peronie z kwiatami. Wysiadam. Nie ma go (oczywiście męża). Cóż nie jestem zdziwiona. Zapewne biegnie z językiem na brodzie, bo w ostatniej chwili kupował kwiaty. Czekam 5 minut. Nic. Nawet telefon nie zadzwonił. Ok. Ja dzwonię. Słyszę: "Kaśka! Do jasnej ch***** tu nie ma jak podjechać. Jakie korki. Wyjdź z dworca i idź przed siebie". Standard. Żadnego "przepraszam". Biorę mój tobołek i idę. Wychodzę na powierzchnię. Coś okropnego. Wąskie ulice. Duży ruch. Zawracam i łapię pociąg (najlepiej bezpośredni do Tykocina). Chwila aby ochłonąć. Idę w boczną uliczkę. Piszę sms'em adres i czekam na moją taryfę z rzekomo prywatnym szoferem. Podjeżdża. Słucham całej litani na temat jazdy samochodem po Krakowie. Faktycznie. W drodze do hotelu stwierdzam, że jest źle. Słabo oznakowane w znaki pionowe jak i poziome, do tego tramwaje.
Dojeżdżamy do hotelu. W Krakowie nasz wybór padł na Q Hotel. Z hotelami Q możecie spotkać się w Gdańsku i Wrocławiu. Nie pamiętam, ale chyba mają 3 gwiazdki. Chociaż podróżujący zapewne już wiedzą, że trzy gwiazdki trzem gwiazdkom nie równe. Różnie bywa. Q hotel bardzo pozytywnie zaskakuje. Cena? 180zł za dobę. Jeżeli rezerwujecie internetowo i płacicie z góry cena to 165zł. Nie pamiętam jaka jest cena za śniadaniami. My zawsze decydujemy się na wersję bez śniadań.
Sam hotel robi baaaardzo dobre wrażenie.
Dojeżdżamy do hotelu. W Krakowie nasz wybór padł na Q Hotel. Z hotelami Q możecie spotkać się w Gdańsku i Wrocławiu. Nie pamiętam, ale chyba mają 3 gwiazdki. Chociaż podróżujący zapewne już wiedzą, że trzy gwiazdki trzem gwiazdkom nie równe. Różnie bywa. Q hotel bardzo pozytywnie zaskakuje. Cena? 180zł za dobę. Jeżeli rezerwujecie internetowo i płacicie z góry cena to 165zł. Nie pamiętam jaka jest cena za śniadaniami. My zawsze decydujemy się na wersję bez śniadań.
Sam hotel robi baaaardzo dobre wrażenie.
środa, 28 października 2015
Weekend nad morzem: Dzień 2
Od czego trzeba zacząć dzień? Od dobrego śniadania. Powiem Wam szczerze, że wcześniej szukając hotelu wybierałam tylko opcję bez śniadania, gdyż już przy okazji śniadania chciałam wypróbować kuchnię jednej z restauracji. Wybór padł na "Pobite Gary". Gdy tylko o 9:20 podjechaliśmy pod restaurację to wiedziałam, że wybór był właściwy, gdyż w restauracji było trochę osób. A dodam tylko, iż w momencie gdy opuszczaliśmy lokal po 10 to był tylko jeden wolny stolik.
Ale zacznijmy od początku. Karta...
poniedziałek, 12 października 2015
Weekend nad morzem: Dzień 1
Dawno nas tu nie było, a to dlatego, że nie jesteśmy zwolennikami postów "zapychaczy". Jeżeli nie mamy o czym pisać to po prostu nie piszemy. Aczkolwiek dzisiaj mamy dla Was relację z naszego weekendowego wyjazdu nad morze. Niektóre odwiedzone miejsca były zaplanowane a niektóre to całkowity spontan. W wyprawie nie uczestniczył Kornel, bo wiecie ... to był wyjazd tylko mamy i taty.
Do Gdańska mamy jakieś 370km. Wyruszyliśmy o 6 i o 11 byliśmy już na miejscu. Ale... co jest najfajniesze w podróży samochodem? To, że można odwiedzić miejsca przez które przejeżdżamy. Tak właśnie było z naszym mroźnym biegiem na zamek w Nidzicy. Oczywiście tłumaczę mojemu cudownemu mężowi, że wejście jest z prawej strony, "nie nie, chodź tu przejdziemy przez park, kawałeczek pod górkę i jesteśmy na miejscu". O zgrozo! Po co wejść po schodach jak cywilizowany człowiek, lepiej wspinać się po schodach jak małpeczka :)
Do Gdańska mamy jakieś 370km. Wyruszyliśmy o 6 i o 11 byliśmy już na miejscu. Ale... co jest najfajniesze w podróży samochodem? To, że można odwiedzić miejsca przez które przejeżdżamy. Tak właśnie było z naszym mroźnym biegiem na zamek w Nidzicy. Oczywiście tłumaczę mojemu cudownemu mężowi, że wejście jest z prawej strony, "nie nie, chodź tu przejdziemy przez park, kawałeczek pod górkę i jesteśmy na miejscu". O zgrozo! Po co wejść po schodach jak cywilizowany człowiek, lepiej wspinać się po schodach jak małpeczka :)
sobota, 18 lipca 2015
Warszawa. Dzień 2. Centrum Nauki Kopernik.
W drugim dniu naszego pobytu za cel obraliśmy Centrum Nauki Kopernik. Będąc jeszcze w domu i planując wyjazd do Warszawy chciałam kupić bilety online na stronie CENTRUM NAUKI KOPERNIK, ale ostatecznie wyszło tak, że bilety kupiliśmy już na miejscu w kasie Centrum.
Co do samych biletów. Koszt biletu normalnego to 25zł, natomiast ulgowego 16zł. Jeżeli Wasze maluchy nie przeroczyły jeszcze 5 lat to polecam wybrać się również do Galerii Bzzzz. Wystarczy, że w kasie wspomnicie o Bzzzz a dziecko oraz jeden opiekun otrzymają bilety wstępu. Gdy już dokonacie opłaty to otrzymacie karty magnetyczne oraz opaski na rękę. Karty magnetyczne umożliwią Wam uruchomienie niektórych eksperymentów w Centrum.
A więc zaczynamy ...
W Centrum jest naprawdę wielu pracowników, którzy służą pomocą a jednocześnie zachęcają dzieci do aktywności.
Kornel był bardzo zdziwiony, że ten Pan tak leży. Mnie też to zaciekawiło i jak się okazało po szerszych oględzinach, była to scena zbrodni...
... a tuż obok mieściło się całe laboratorium do badania dowodów i ostatecznego wskazania winnego zbrodni.
Pytanie o co tu chodzi? Odpowiadam. Długość jelita cienkiego :)
W Centrum możecie również wyjść na taras i podziwiać panoramę Warszawy.
My również zaliczyliśmy małą przerwę na ciacho. Przy tej okazji dodam również, że obok kas znajduje się restauracja, która posiada dość szerokie menu dla dzieci jak i dla dorosłych.
Ach te biedne kolanka :)
Fajny ze mnie bobasek?
I tutaj przepadliśmy chyba na 20 minut.
Piłki + rury zasysające piłki + runele + całe mnóstwo dzieci = Kornel do domu nie wraca
Piłki + rury zasysające piłki + runele + całe mnóstwo dzieci = Kornel do domu nie wraca
A tutaj już Bzzzz. I ciekawostka. Mieliśmy na bilecie godzinę 10:00. Niestety, że tak powiem ... nie wyrobiliśmy się. Przyszliśmy aż na godzinę 12:30. Jeżeli taka sytuacja spotka i Was to musicie ustawić się na końcu kolejki i liczyć na to, że po zliczeniu biletów będą jeszcze wolne miejsca w Galerii i zostaniecie wpuszczeni. Kornel jednak załatwił to szybciej. Po prostu gdy zobaczył piłeczki pływające w wodzie przecisnął się przez barierkę i zanim ja dotarłam do barierki on już był cały mokry a na słowo "wychodzimy" reagował płaczem. Cóż... nie mogli nas już wyrzucić :)
Na pewno polecamy całe Centrum Nauki Kopernik oraz mieszczącą się w nim dla dzieci Galerię Bzzzz. Koszt jak na atrakcję na kilka godzin niewielki a radość dla małego odkrywcy naprawdę wielka. Niektóre aktrakcje naprawdę mnie zaskoczyły a Kornel mógł poeksperymentować.
Kasia
Kornel
czwartek, 2 lipca 2015
Warszawa. Dzień 1. Zoo. Stadion Narodowy.
Do Warszawy wybraliśmy się na 4 dni. Pierwsze trzy dni to dni pt. "Kornel i mama podbijają Warszawę". Cały pobyt zaplanowałam głównie pod Kornela, aby to on jak najwięcej skorzystał i aby był dla niego atrakcyjny.
Dzień 1
Dzień naszego przyjazdu. Podrzuciliśmy walizki do hotelu i ruszyliśmy z Kornelem zaliczyć pierwszy punkt naszej wyprawy - Miejski Ogród Zoologiczny w Warszawie. Zoo mieści się na ulicy Ratuszowej nad Wybrzeżem Helskim. Wejście do Zoo jest dobrze widoczne. Byliśmy tam około godziny 15 i nie natkneliśmy się na kolejki do kasy. Co do cen. Uzależnione są one przede wszystkim od miesiąca w jakim odwiedzacie Zoo oraz w jakim wieku są odwiedzający.
- bezpłatnie wchodzą dzieci w wieku 0-3 lat, osoby po 70 roku życia oraz osoby niepełnosprawne wraz z opiekunem.
- bezpłatnie wchodzą dzieci w wieku 0-3 lat, osoby po 70 roku życia oraz osoby niepełnosprawne wraz z opiekunem.
- 20zł - bilet normalny
- 15zł - dzieci 3-6, uczniowie, studenci, emeryci i renciści.
Zoo jest naprawdę duże i sporym ułatwieniem jest mapka znajdująca się m.in. na odwrocie biletu oraz tabliczki, które wskazują nam odpowiednią trasę do kolejnych wybiegów bądź klatek.
Zaczęło się nie najlepiej. Papugi nie chciały współpracować przy sesji :)
Słoń. Tak! Zdecydowanie ten zwierz robi wrażenie.
W budynku z gadami podziwialiśmy żółwie. Te malutkie i te całkiem spore.
Żyrafa. To właśnie z jej powodu ...
... zyskaliśmy pierwsze obtarte kolano. A nawet dwa kolana.
"Tig"... Whrrrraaauuuu....
Powiem szczerze, że gdy fotografowałam lwa to miałam wrażenie, że pozował. Pokazywał profil, półprofil. Miłe zaskoczenie.
"Kornelku, spójrz do mnie, uśmiechnij się, zrobimy zdjęcie"... jasne!
#dzieckofotografa
#dzieckofotografa
Zwiedzanie ZOO zajęło nam około 2 godzin. Z racji, iż było dość wcześnie a po drodze do ZOO mijaliśmy Stadion Narodowy, to pomyślałam, że w drodze powrotnej możemy o nie zahaczyć. Niestety, poszliśmy tam pieszo. Dzisiaj już wiem, że nie była to dobra decyzja. Trasa około 2km z obtartymi kolanami nie wyszła nam na dobre, ale za to stadion ...
Było już dość późno i byliśmy zmęczeni, więc zdecydowaliśmy się jedynie na Punkt Widokowy (czynny w godzinach 9:00-21:00). Bilety są do kupienia w recepcji. Bilet normalny w cenie 10zł, natomiast dzieci do lat 5 wchodzą za darmo.
Na punkt widokowy wchodzimy wejściem R. Uwaga! Drogie Pani przechodząc przez bramki proponuję trzymać torebkę przed sobą, gdyż przejścia są dość wąskie. Na punkt widokowy prowadzą duuuuże schody... na szczęście ruchome :) Kornel oczywiście zachwycony.
Plan na dzień następny? Centrum Nauki Kopernik.
Kornel
Kasia








































































